Kryształowe Serce (Oszukać Śmierć)

nie jest łatwo oszukać śmierć

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

Rozdział II

Misaki oprowadził mnie po szkole. I powiem szczerze, że mi się podoba ta szkoła, oczywiście z mojego punktu widzenia. No nic. Zaprowadziła mnie do mojej klasy. On musiał iść pomóc swojemu profesorowi. Wszedłem do środka, a tam prawie sami chłopcy no i ze dwie dziewczyny. No ale klasy się nie wybiera. Usiadłem przy oknie jak najbliżej biurka nauczyciela. No bo nie wiem czy to ona czy on, proste. Zadzwonił dzwonek na lekcje i wszyscy usiedli na swoich miejscach. I nagle do sali wszedł nauczyciel.
- Witam was drodzy uczniowie w pierwszym dniu szkoły. Pewnie się trochę denerwujecie, ale to normalne. Jakieś pytania za nim przejdę do organizacyjnych spraw?
- Ja mam pytanko. – podniosłem rękę.
- Tak, o co chodzi?
- Czy w drugiej klasie można się przepisać do innej klasy o innym profilu?
- Eee… chyba można, a o jaką Ci dokładniej chodzi klasę?
- O klasę biol-chem. Chciałem się do niej dostać, ale brak wolnych miejsc było więc wybrałem tą.
- Aham… no myślę, że przepiszesz się bez żadnych przeszkód.
- Okej, dziękuję. Może pan przejść do organizacyjnych spraw.
- Dzięki (chyba).
Profesor coś tam paplał bez ustanku i to przez 2 godziny, potem dopiero dostaliśmy plan lekcji. No cóż nie każdy potrafi się pohamować jeśli chodzi o bezsensowne pitolenie. Wyszliśmy z klasy, ale mnie jakoś nie interesowało zapoznawanie się z klasą, z którą się rozstanę za rok więc po kiego grzyba mam nawiązywać nowe znajomości. Nie logiczne. Zacząłem, nie wiem czemu obsesyjnie oczami wypatrywać tego całego Misakiego , bo może bym go tu spotkał. Ale, niestety nie było go więc polazłem do domu. W drodze do domu napotkałem starych kumpli. Ich to ucieszyło, że ujrzeli moją twarz, ale mnie to jak zwykle zirytowało. Oczywiście poszedłem z nimi na boisko żeby nie było że jestem jakimś tam sztywniakiem.
- Dawno Cię nie widziałem. Co u ciebie słychać?
- A nic ciekawego mam lipną klasę.
- He… a nauczyciel? On czy ona?
- On. I kazał na siebie mówić Panie Profesorze. I przez dwie godziny pierniczył i na końcu dał nam plan lekcji.
- O matko, u nas pierdzielił jakieś 2,5 godziny pedał jakiś. Hehe.
Widzicie, jakie zacne mój kolega ma słownictwo, ciekawe czy wie co oznacza słowo „pedał”. Przy jego małym móżdżku to raczej nie możliwe by wiedział. No nic. I właśnie dla tego oni mnie irytują. Zwłaszcza ten głupi wymoczek. No cóż chyba jakoś muszę się wywinąć i wracać do domu. Tylko jak? Po mimo tego, że są półgłówkami są w miarę mądrzy, tylko jakim cudem? Tego nie wie nikt. No dobra, pora zadziałać.
- Muszę zmiatać inaczej rodzice mi łeb urwą jeśli zaraz nie będę w domu lub ojciec zacznie mnie szukać.
- A no w sumie, twój stary jest policjantem. To leć.
Udało się, nie wiem jakim cudem, ale to nie ma znaczenia. Lepiej pójdę już sobie inaczej coś wywęszą.
Pobiegłem w stronę supermarketu. Tam ni stąd ni zowąd wpadłem (tak znów w kogoś wpadłem, super), na kogoś. Rękę podał mi niejaki Misaki. Byłem tak zdziwiony jak nikt do tej pory.
- Znów na siebie wpadliśmy, to się chyba nazywa… przeznaczenie.
Człowieku jakie przeznaczenie, ech ci ludzie, pierniczą jak zwykle o czymś co nie istnieje. Ale powiem szczerze trochę mnie zdziwiło, że znów tak o sobie na siebie wpadliśmy. Dziwne, co nie?
- Ja raczej nie wierzę w coś takiego jak przeznaczenie. Ale niech Ci będzie. – wstałem, cud.
- To są twoi koledzy? – wskazał palcem na idiotów wydurniających się na boisku.
- Co? A tak, koledzy z gimnazjum.
- Wyglądają jak kretyni, nie żeby coś ale tak wyglądają.
- Spoko, chociaż tak to prawda to są kretyni (kretyni jakich mało, che).
- To miło. Idziesz do domu?
- Tiaa… ojciec mnie zabije jeśli się zaraz tam w domu nie pojawię, a drugi ojciec wyśle cały patrol policji by mnie szukać.
- Masz jedną matkę i dwóch ojców?
Upsss… wymsknęło mi się. No cóż wyjaśnię mu to.
- Eeee… nie… wychowuje mnie para geji. Jestem adoptowany. Moi prawdziwi rodzice zginęli w wypadku samochodowym jak miałem 5 lat.
- Ooo… to przepraszam nie wiedziałem.
- Nie spoko, jakoś tego tak przykro nie odbieram.
I w tym magicznym momencie telefon mi zadzwonił. No i któż to mógł być… no tatuś, pewnie z pytaniem gdzie ty do cholery jesteś? Albo czy nic Ci nie jest, bo nie wracasz do domu. I inne jakieś tam pierdoły.
- Sorry, muszę odebrać.
- Hallooo?
- Gdzie ty do cholery jesteś? A może Ci się coś stało? Bo nie wracasz do domu.
- Nic mi tato nie jest spotkałem kolegów ze starej klasy i aż strach było odmówić połażenia po boisku i pogadania. Wiesz jak to jest.
- Tak, wiem. Ale wracaj już do domu.
- Okej, do zobaczenia.
Wreszcie, a nie mówiłem co do tych pytań. Szklak troisty mnie kiedyś trafi od tych żenująco – martwiących pytań.
- Muszę iść tata dzwonił.
- Okej. To do zobaczenia, jak się uda.
- Tiaaa…
I poszliśmy w inne strony. Wparowałem do domu i zrobiłem obydwojgu awanturę na całe bite pięć godzin. Potem podreptałem na górę do pokoju i zacząłem się szykować na jutro do szkoły. A rodzice siedzieli zgaszeni w salonie na kanapie z milionami pytań na temat co tu się działo przez te pięć godzin.



(przykładowy obrazek)
Tagi: Rozdział II
02.10.2013 o godz. 22:16

Amnesia
16.01.2014, 22:29
Amnesia napisał(a):
Ciekawe XD
Czekam na następny
:)

cukiereczek17
5.10.2013, 11:47
cukiereczek17 napisał(a):
Fajne opowiadanie. Nie jestem jakąś wielką fanką anime, ale podoba mi się ;) Czekam na kolejny rozdział ;D Zapraszam do siebie ;)
Zuzi970408
Kryształowe Serce (Oszukać Śmierć)
Skąd: Poland, Kraków
O mnie: Piszę tutaj książkę o chłopcu, któremu udało się oszukać śmierć, ale nie tylko jemu dawało/udało się oszukać śmierć. Są osoby w jego rodzinie, którym się udało lecz nie do końca. Udało się raz czy dwa, ale za trzecim razem już perfekcyjniej śmierć ich schwytała w swe sidła i zabrała tam gdzie wszyscy umarli lądowali.
statystyki
sekcja użytkownika
Free Diamond Blue Cursors at www.totallyfreecursors.com



Create a Lava Lamp

Myspace Falling Objects

Myspace Code Generator